W szkole codziennie odliczałam do przyjazdu Malika. Tak strasznie się cieszyłam na to spotkanie, że potrafiłam podejść do zupełnie obcej osoby i wykrzyczeć jej w twarz "On przyjeżdża w piątek!!!". Raz tak zrobiłam. Mina tego chłopaka była nie do opisania. Zrobiłam z siebie kompletną wariatkę, ale tak zaczęliśmy rozmawiać. Okazał się bardzo w porządku. Nazywał się Liam Payne i był ode mnie 2 lata starszy, tak, jak Zayn.
~*~
- O mój Boże, to dzisiaj, to dzisiaj!!! - biegałam wokół przyjaciółki, Nicole, podskakując co jakiś czas. - Rozumiesz? Przyjeżdża dziś, już dziś, lalala, już dzisiaaaj! - przeniosłam się na Ally chichocząc głośno.
- "O mój Boże, to dzisiaj, to dzisiaj!!! Zoey Jenn robi z siebie wariatkę już dziś, już dziś!" - parodiowały mnie przyjaciółki.
- Nienawidzę was! - uderzyłam je żartobliwie w ramię. - Stresuję się tak samo mocno, jak cieszę...
- Jeśli nie ucieknie jak Ciebie zobaczy, to ogólnie powinno być w porządku. - wyszczerzyła się Ally. Wykrzywiłam się. Właśnie, co jeśli zrobię coś nie tak? W końcu to już nie jest internet. Co jeśli nie uda nam się tak samo ze sobą rozmawiać? Jeśli będzie spięta atmosfera? Zabraknie nam tematów? Nie będziemy mieli co robić?
- Z Twoim szalonym zachowaniem to niemożliwe, mała. - puściła do mnie oczko Nicole.
- Mówiłam to na głos?! - spanikowałam.
O Boże, mam nadzieję, że wcześniej mi się to nie zdarzało... Inaczej już każdy by wiedział jakie mam myśli o Maliku podczas nudnych lekcji.
- Tak. - zaśmiała się - Będzie dobrze, to tylko jedna noc...
- Humm, ciekawe co się wydarzy podczas tej "jednej nocy"... - Ally poruszyła zabawnie brwiami, uśmiechając się.
- Mam okres idiotko, lepiej mnie nie denerwuj - nadąsałam się. Zadzwonił dzwonek na lekcje. - Ostatnia lekcja... - przełknęłam ślinę.
---
~~Patrycja
zapraszam na więcej na: klik
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz